O tym jak media biorą udział w kryzysie

Posted: 21st Grudzień 2011 by Stańczyk in Media, Społeczeństwo

Zasada newsa za wszelką cenę (czym gorzej tym lepiej), aby tylko poczytność danego medium wzrosła doprowadziła do tego, że kreatorzy mediów stali się niejako politykami, sędziami, lekarzami, ekonomistami i czym tam jeszcze. Pomijanie w swych osądach prawa, a mam tu szczególnie na uwadze ferowanie wyroków, wprowadzanie różnych praw jeszcze przed ich wprowadzeniem, przez organy do tego powołane jest nagminną zasadą funkcjonowania środków masowego przekazu niejednokrotnie zwanych środkami masowego rażenia. Jednocześnie upychanie na swoich łamach wszelkiej maści oszukańczych reklam, szczególnie uwzględniając tylko kasę za emisje tych reklam powoduje, że społeczeństwo w znacznej swej liczbie zbyt ufa temu co się „objawia” w prasie, telewizji, radiu czy Internecie. Ktoś powie, że mamy wolny rynek, ale jest to wolny rynek mediów, które bezwzględnie oddziaływają na tę jak to można określić słabszą część społeczeństwa bez ponoszenia za to odpowiedzialności.

Nie jestem tu w żadnym przypadku zamordystą czy cenzorem, ale dobrze byłoby gdyby samokontrola dziennikarska prowadziła do rzetelnej informacji, nie wybiegającej swą grozą przed szereg. A dziennikarze, którzy próbują manipulacji socjotechnicznych w swej pracy byli odsuwani od możliwości publikacji swoich sensacji. Przecież istnieją publikatory typu „Detektyw” czy jakieś temu podobne i jak napalony dziennikarz nie może powstrzymać się od pisania głupot, to niech tam je publikuje, a nie zatruwa innych. Waga informacji we współczesnym świecie jest niekiedy większa niż głowica nuklearna, bowiem informacja zarówno tworzy jak i niszczy rzeczywistość. Ktoś kiedyś powiedział, że tylko rzeczy nazwane istnieją w świadomości, a rzeczy nie nazwane nie istnieją szczególnie w historii. Dlatego też odpowiedzialność i jeszcze raz odpowiedzialność za swoje słowa, a nawet myśli jest jedną z najwyższych idei dziennikarstwa.

Pokrewnym zawodem do dziennikarstwa tworzącym rzeczywistość jest nauczanie i to na wszystkich szczeblach rozwoju człowieka, właśnie wsparte informacją – newsem. Dlatego też określa się działania informacyjne jako te które mają największy wpływ na przyszłość. Bowiem jak to określił jeden z nauczycieli, których miałem zaszczyt znać porażki lekarzy skrywa ziemia, a porażki edukacyjne i informacyjne chodzą po ziemi i straszą swoją głupotą, a niekiedy tworzą tą złą stronę rzeczywistości. Rzetelna i obiektywna wiedza jak i informacja ma istotny wpływ na przyszłość ludzkości. Każde kłamstwo, nawet w imię wyższych celów (ciekawe co może być wyższym celem), jest szczególnie w tych dziedzinach (nauka i informacja) szkodliwe i powinno być społecznie zwalczane poprzez bojkot czytelniczy czy „oglądalny”. Brak poklasku dla danej informacji po prostu doprowadza do jej śmierci. A więc z jednej strony starajmy się o wysoki poziom informacyjny i edukacyjny, a z drugiej strony uczmy się przyswajać tylko te informacje, które w rzeczy samej są prawdziwe, a nie nastawione na klakę. Wzywam więc dziennikarzy do ostracyzmu wobec kolegów, którym zdaje się, że pomówienie, kłamstwo (chociaż kiedyś mogą zostać sprostowane na dwudziestej którejś stronie na marginesie) staje się głównym newsem we wszystkich rodzajach środków masowego przekazu.

Wzywam również, by sąd dziennikarski wreszcie zareagował na kłamstwa zawarte w różnego rodzaju reklamach – po prostu ich nie emitował. Wprowadzanie w błąd czytelnika czy słuchacza czy widza niekiedy, a mam pewność, że w większości przypadków jest dla niego tragiczne i to w skutkach przeważnie finansowych (reklamy kredytów, drogich towarów itp.) Moi drodzy czytelnicy starałem się w ostatnich moich artykułach nakreślić przyczyny obecnego kryzysu oraz ewentualnych metod jego przezwyciężenia, ale i tak pozostaną w ukryciu zjawiska, zdarzenia, powiązania kapitałowo-finansowe, które są trudne do sprecyzowania ze względu na ich międzynarodowy charakter. W dniu dzisiejszym w telewizji Polsat-News (powtórka z wczoraj) wyemitowano program dotyczący Argentyny, która praktycznie 10 lat temu zbankrutowała i co zrobiła przez ostania dekadę dla zniwelowania kryzysu. Czy im się udało czy nie to określi czas, ale podzielone zdania jednak wskazują na sukces Argentyny, która określiła, że głównymi sprawcami jej tragedii z 1999r. byli: Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Argentyna wobec MFW swe zaległości spłaciła i jednocześnie z niego wystąpiła co spowodowało wzrost gospodarczy przez niektórych dziennikarzy ekonomicznych uznany za pudrowanie wrzoda. Ale jaka jest prawda to należałoby się zastanowić wspólnie z Argentyńczykami, a nie z naszymi „fachowcami” od ekonomii.